Święte imperium 31

Święte imperium

Rozdział XXXI

– Juliette?
– Jean-Baptiste? Cześć! Jak miło że dzwonisz!
– Cześć. Co u Ciebie?
– W porządku. Co u ciebie? Gotowy by się tu zjawić?
– Już niedługo. Słuchaj, ja… Nie będę mógł przyjechać jutro do Marsylii.
– O… Dlaczego? Wszystko w porządku?
– No…
– Tak?
– La Rivière nie żyje.
– Co?
– La Rivière. Z Estagel.
– La Rivière? Przykro mi. Który La Rivière? Jak?
– Partick La Rivière, ten stary. Była powódź. Dom się zawalił.
– Rany, to straszne.
– Tak… Słuchaj, ja… Jadę tam jutro. Pogrzeb jest w czwartek.
– Chcesz… Chcesz, żebym pojechała z tobą?
– Nie, my… Miałem nadzieję, że przyjedziesz trochę później. Przyjadę do ciebie w sobotę. Na tydzień, jeśli masz czas. Potem moglibyśmy pojechać tam na weekend. Jeśli chcesz.
– Tak. Tak, oczywiście. Zobaczę, czy uda mi się poprzestawiać wszystko w pracy.
– Nie ma potrzeby. I tak będę miał sporo swojej pracy w ciągu dnia.
– Jesteś pewien, że nie chcesz żebym tam teraz przyjechała?
– Tak, dam sobie radę. Zadzwonię w piątek.
– OK, do zobaczenia. Trzymaj się.