Dwie szkoły

Dwie szkoły

Wzięto sobie od serca
Konieczność edukacji i wychowania przyszłych pokoleń
I w budynku, którego wcześniejszą historię zamknięto w grubych teczkach
Podzielono murem korytarze, a podwórze przecięto
Betonowym płotem.

W obecności miejscowych notabli
Obie szkoły otworzyły się
Na palące potrzeby naszej społeczności.

To jest moja pierwsza zima. Na każdej przerwie
Jednolite mundurki z krzykiem
Wybiegają na pokrytą śniegiem trawę.
Można lepić bałwana, albo się poganiać, albo
Wcierać śnieg w ziemię tak długo aż pod butami zaświeci
Wąska szarfa ślizgawki. Większość jednak zbiera się
Pod płotem, z białymi kulami w dłoniach.

Po drugiej stronie płotu
Armia tamtej szkoły
Zwiera swoje szeregi.

Bawię się z nimi u nas na podwórku ale tutaj to co innego,
Ich dom stoi na innej ulicy.
Chłopak ze starszej klasy
Spokojnie wyłuszczył mi konieczność tej bitwy.

Najpierw poleciały krzyki i wyzwiska,
Których nauczyła nas telewizja i starsi koledzy, a potem już
Szła równo salwa za salwa.

Było jasne jak śnieg, że tamci nie dali się zaskoczyć.

Po lekcjach
Cała szkoła
Świętowała nasze zwycięstwo.

Dopiero potem okazało się, że niektóre śnieżki
Załadowano kamieniami
I ktoś z tamtej strony płotu
Stracił oko.

Oficjalnie nie było wiadomo kto,
Ale cień sławy padł na tego co zawsze.

Norymbergę urządzono w sali gimnastycznej,
Jednak rosnący w nas duch jedności
Nie puścił pary z gęby.

Wiele lat później, w świeżo wyprasowanych mundurach,
W wypucowanych na glanc butach, szczęśliwi
Jak dzieci przed pierwszą komunią, maszerowali
Zabijać tych, co mieszkali po drugiej stronie granicy
I też już zbierali żądne krwi zastępy.

Ich karabiny lśniły jak trąbki w niedzielę.
Nie wrócił z nich żaden bo nikt z tych co wrócili
Nie był już ten sam.

Dzieci naszej ulicy bawią się
Z dziećmi innych ulic i nie przyjdzie im do głowy,
Że można odwrócić się od kogoś z powodu jego adresu,
Koloru skóry, włosów, budowy ciała czy innych dupereli.
Taki jest mój sen, taka jest moja nadzieja,
Że jest inna szkoła, dom nie-podzielony, przestrzeń
Między nami otwarta jak wiosenna łąka.

Myślę o życiach, które mogli przeżyć
Gdyby do takiej chodzili szkoły i o tych, co chodzą teraz
Do szkół jakie im zgotowaliśmy.
Wyznanie, którym nasiąkamy od dziecka
Wciąż sączy się z ust tych, co żyją dłużej oraz
Kolorowych reklam firm produkujących śliczne
Słupy graniczne.